IRG ROC 2016 Komentarze / Comments

13/12/2016 - 11:55
brato
Tomasz Grobelny
Administrator
Posts: 409
Registration: 22/04/2013 - 12:59
tu komentujemy przed , w trakcie i po Race of Champions 2016 (to nie miejsce na zapisy)
15/12/2016 - 22:14
IRG Administration
EMPEROR
Administrator
Posts: 368
Registration: 09/03/2013 - 17:27
Link do pobrania co potrzebne do uczestnictwa w ROC.

Pobieralnia, a także tu link bezpośredni

link

Serwer z modem (do niedzieli) na tę imprezę to IRG_Formula#2
Zawody odbędą się na czterech serwerach, w tym czasie (niedziela od 18:00) serwery z innymi modami, na czas trwania ROC 2016 będą wyłączone.

Na serwerach jest ustawienie "fixed setups"- ale prosze się nie przejmować, SL można ustawić w opcjach kontrolera. (Vehicle set i Steering Wheel Range)

Edited by: IRG Administration - Thu, 15/12/2016 - 23:12
16/12/2016 - 20:01
Oldracer
Krzysztof Mijas
User
Posts: 131
Registration: 26/03/2013 - 18:52
Tyle że u mnie to nie działa, profiler ma władze absolutną i RF zmienia mi tylko wizualnie na ekranie a ustawień kiery nie zmienia.
Kiedyś cały wieczór z kolegami na TS próbowaliśmy to zmienić i klapa nie da rady.
16/12/2016 - 20:59
Makatak
Kamil Anikiej
Administrator
Posts: 382
Registration: 20/03/2013 - 18:05
W profilerze jest taki ciapek, co zezwala na zmiany innym aplikacjom, aczkolwiek czy to działa to nie wiem, ja zawsze na stałym kącie jeździłem.

17/12/2016 - 15:21
Oldracer
Krzysztof Mijas
User
Posts: 131
Registration: 26/03/2013 - 18:52
Mam problem z rozkalibrowaniem się kierownicy (g27) przy jeździe kartem, w innych autach czy modach problem ten nie występuje.
Czy ktoś ma podobnie, co może być przyczyną?
19/12/2016 - 15:49
Danonak
Wojciech Osadowski
User
Posts: 375
Registration: 30/06/2013 - 22:24
No dobra, jakaś taka cisza po tym RoC więc zacznę pierwszy i troszkę napiszę o tym, jak ja widziałem ta rywalizację ze swojej strony ;)

W pierwszej kolejności muszę skierować podziękowania dla wszystkich organizatorów tego eventu, bo naprawdę wszystko szło gładko, bezproblemowo i organizacja stała na najwyższym poziomie!

A teraz już o samym przebiegu.

Całą niedziele czekałem na tą magiczną chwilę, kiedy zostaną zaprezentowane grupy w tegorocznym RoC, bo ten moment uważałem za rozpoczęcie całego eventu. Po tysięcznym odświeżeniu strony którą odświeżałem co chwila od godziny 18, wreszcie jest, przyśpieszone bicie serducha i klikam na link który przenosi mnie do widoku na grupy. I w tym własnie momencie na moje usta cisnęło się tylko jedno słowo i to takie które opisuje jeden z najstarszych zawodów świata. Jak dla mnie - grupa śmierci. Nosz kurde bela, żeby na dzień dobry trafić do grupy z MISTRZEM serii GT i 5-tym zawodnikiem sezonu F1?! No ja to mam szczęście.
Po wstępnym szoku patrzę sobie na rozpiskę wyścigów i w tym miejscu zrobiło mi się trochę lżej. Nie muszę jechać 207 - samochodem którego szczerze nienawidziłem ze względu na przedni napęd i skłonność do dachowania na każdym możliwym zakręcie.
No, ale. Wybiła godzina 21 i pojawiamy się na serwerze My - trzej jeźdźcy apokalipsy, rycerze okrągłego stołu, niezwyciężeni mistrzowie - Marek, dwóch Pawłów, Oldi i Ja. Rywalizacja naprawdę szykowała się zacięta, a Ja w tym wszystkim liczyłem, że uda mi się wygrać chociaż jeden wyścig który pozwoliłby mi wyjść z tego ambarasu.
Pierwszy wyścig miał rozegrać się między mną a Pawłem Mrówką. Szybkie przygotowania, ustawienie paliwa i SL, uruchomienie nitro, cheaty w ruch i możemy startować. Dodatkowo na treningu Paweł pokazał super tempo w karcie, więc strach i trema zjadały mnie potwornie.
Światła się zapaliły, zgasły i poszliśmy niczym przecinaki! Po przejechaniu jednej pętli już widziałem, że Paweł jest na prowadzeniu, lecz na drugiej pętli wjeżdżając na mostek widzę, że Paweł musiał popełnić jakiś błąd, bo nagle znalazł się za mną. Wtedy poczułem krew i zacząłem dociskać siebie i karta do limitu, przez zakręty latałem bokiem ryzykując bardzo dużo, lecz ostatecznie na mecie to ryzyko się opłaciło, troszeczkę ponad 2s przewagi na Pawłem i już wiem, że mam bardzo duże szanse na awans z tego całego bigosu.
W drugim wyścigu jechali Paweł i Marek, który na dystansie chyba dachował (parszywe 207!) i stracił na mecie 22s do Pawła.
Sytuacja znacząco się wtedy skomplikowała, bo zarówno Ja i Paweł mieliśmy po jednym punkcie, a Ja wiedziałem, że Marka nie wolno lekceważyć, bo jeden głupi błąd może doprowadzić do sytuacji, gdzie każdy z nas będzie miał tyle samo punktów. Tak więc zawziąłem się w sobie i przeprowadziłem poważną i rzeczową rozmowę z Palatovem. Powiedziałem mu, że jeśli mnie nie zawiedzie i postara się w tym wyścigu, to pozwolę mu przez zakręty latać lekkim uślizgiem. Ta oferta dla Palatova była nie do odrzucenia, bo zwyczajnie On uwielbia drift i jazdę bokiem!
Z bojowym nastawieniem Ja i mój wierny wierzchowiec zjawiamy się na starcie wyścigu. Światła gasną i poszliśmy. Palatov mnie nie zawiódł, już w pierwszym zakręcie pokazuje mi, że chce jechać szybko, a ja nie czekając na ponowne zaproszenie rzucam go bokiem w lekki uślizg. Pierwszy zakręt, drugi zakręt, trzeci zakręt i zanim się obejrzałem, jestem na mecie. Ale chwila, gdzie jest Marek?! Bo przecież to jest najważniejsze. Patrzę przed siebie ponad bandą - Marka nie widać. Wstaje z fotela, oglądam się za siebie i JEST! Marek wyjeżdża z ostatniego zakrętu i wpada na metę. Udało mi się! Wygrałem i wychodzę z tej piekielnej grupy jako pierwszy, a wraz ze mną z drugiego miejsca wychodzi Paweł Mrówka. Mała sensacja, bo mistrz sezonu GT odpada.
Szybki rekonesans i zapoznanie z tabelką rundy pucharowej i znowu kamień z serca, bo znowu Palatov, mój wierny i poczciwy Palatov. Ale przecież jest ważniejsze pytanie - z kim jadę!? Okazuje się, że dostąpię zaszczytu ścigania się z człowiekiem który swoją karierę rozpoczynał ścigając się dinozaurami (zarówno w klasie roślinożernej jak i mięsożernej), był jednym z pomysłodawców idei koła oraz był konstruktorem samochodu Flintstonów! Tak jest, Oldracer in da hałs!
Światła gasną w oślepiającym blasku fleszy, bo przecież runda pucharowa transmitowana była już na cały świat! Do Ugandy, Guatemali, Malezji, Kenii, a słuchy chodzą, że nawet na Atlantydę, a My, Ja wraz z najstarszym człowiekiem na ziemi ruszamy do morderczego wyścigu! Dla Oldiego wyścig był szybki jak błyskawica! Podobno nawet nie zdążył trzykrotnie mrugnąć oczami! Ale niestety, jak się okazało po wyściu, Oldi przy każdym mrugnięciu zasypiał i dlatego ten wyścig w jego odczuciu był tak szybki i krótki. Z tej batalii zwycięsko wyszedłem Ja, bo wiedziałem, że kluczem do sukcesu w tym wypadku będzie właśnie niezasypianie za kołkiem! Tak więc udało się, wygrałem i wiedziałem już, że poprawiłem swój występ z przed roku, gdzie odpadłem właśnie w 1/8 finału.
Ale wspominki wspominkami, musiałem szykować sie do 1/4 finału, bo nie kto inny jak Paweł Mrówka, wściekły po porażce w grupie, która była wynikiem zbyt wysokich krawężników i jednego dosyć poważnego, anonimowego przelewu na konto organizatorów. A co gorsze, dopadł mnie wreszcie ten paskudny 207! Tak więc z pełnymi portkami wsiadłem do tego rydwanu apokalipsy i wyjechałem na linie startową.
Światła gasną, a Ja jakimś cudem nie popełniam falstartu! Poważnie! Wystartowałem ryzykując tak bardzo, że reakcja była na poziomie nanosekund! No ale, co mi to dało? Ano dało mi to, że po pierwszym okrążeniu byłem o tysięczne części sekundy od Pawła. Oj wiedziałem, że ten wyścig nie będzie łatwy, ale nie spodziewałem się aż tak małych odstępów czasu. Gaz, bieg, redukcja, gaz, hamulec i tak w kółko! Upociłem sie co nie miara! Ostatnie okrążenie, wjeżdżam na most i kątem oka spostrzegam, że Paweł już jest na serpentynach prawo-lewo i już wiem, że na mecie będzie bardzo blisko. Wiem też, że decydować będą dwa ostatnie zakręty. Gdzieś z tyłu głowy pojawiła mi się informacja - "Stary, to jest przednionapędówka! Wciskaj gaz wcześniej to dokręcisz samochód w zakręcie!". I tak jak pomyślałem, tak zrobiłem. Totalnie na limicie, wcześniej niż podpowiadała by to logika wciskałem w tych dwóch ostatnich zakrętach gaz dokręcając to paskudne 207 w zakrętach. Wyjście na ostatnią prostą, Paweł był delikatnie z przodu, ale to ja miałem większą prędkość na wyjściu. Mijamy mete, patrze na tablicę wyników - FOTOFINISZ! Osz kurka wodna, no to ładnie. Szybciutko biorę kopertę, lecę do zielonego stoliczka i dukam zaklęcie "Stoliczku, stoliczku, nakryj się, a wygraną daj temu kto pierwszy poda kopertę pod stoliczkiem". No i udało się! Oficjalne wyniki? Tysięczne na moją korzyść i przechodzę do półfinału!
Ale moment moment, chyba jednak za mało w tej kopercie dałem, bo patrzę na parę półfinałową i kogo widzę? Tak, JEGO. TEGO KTÓREGO IMIENIA NIE WOLNO WYMAWIAĆ. Tak więc tutaj rozpisywać się za bardzo nie będę, bo mogłoby to czytelnika wprowadzać w błąd, że niby miałem jakieś szanse na wygranie co byłoby totalnie nieprawdziwym stwierdzeniem. Można powiedzieć, ze z półfinału awansowałem bezpośrednio do wyścigu o 3 miejsce ;P
A tutaj nie kto inny jak Michał Gał...... Ej, ej. Co to ma być? Jaki Mikołaj Malicki? Przecież miał być mój team mate Mikr, a tutaj kogoś innego mi podstawiają! Co to za bajzel, ej? No ale dobra, patrzę na drabinkę, a tutaj okazało się, że Mikr, jakimś cudem przeszedł do finału, bo niesamowitym wyścigu, pełnym prędkości, szybkości, brawury, jazdy na limicie i na grubość kartki papieru od band który zakończył się czasem o 4 (słownie CZTERY) sekundy gorszym od mojego czasu z półfinału z TYM KTÓREGO IMIENIA NIE WOLNO WYMAWIAĆ!
No ale dobra, skoro jednak Mikołaj to Mikołaj. Pomyślałem sobie, że może święta przyjdą wcześniej skoro to jednak Mikołaj. Z drugiej strony, jak sobie wyobraziłem tych wszystkich elfów w boksie Mikołaja, którzy dbali o telemetrie i przygotowanie bolidów to wiedziałem, że to nie będzie łatwy wyścig. A właściwie to WYŚCIGI, bo przecież teraz jeździmy do dwóch zwycięstw. Ale, było jedno ale! Mój wywiad doniósł, że Rudolf, jeden z techników w zespole Mikołaja, kręcił ostatnio coś z Muchomorkiem, a Żwirek nie był z tego zadowolony. Do tego stopnia, że w karcie Mikołaja zabrakło paru śrubek w układzie sterowniczym! Ha! Ale jak coś, to ja nie miałem z tym nic wspólnego ;)
No więc startujemy w tych piekielnych kartach, światła gasną i ciśniemy. Po pierwszym okr patrzę a Mikołaja nie ma! :O Okazało się, że był tak zmęczony przebywaniem wśród wiecznego śniegu, że postanowił zatrzymać się na chwilę na piasku, bo myślał, że to plaża! No a niestety kart nie wybacza, jak już raz się zatrzymasz to koniec. Tak więc ja, starałem się juz bezpiecznie dojechać do mety i tak też zrobiłem. 1:0 dla mnie. Czyżbym jednak miał szanse w tej potyczce?
Drugi wyścig, Palatov! O dzięki bogu! Po raz ostatni podchodzę do mojego wiernego wierzchowca Palatova i przypominam mu o naszej umowie. Latamy bokiem, a Ty dajesz z siebie wszystko. A jak wygramy to zabiorę Cię na lody i kupie dżinsy!
Tak więc światła gasną, start a My niczym w zwolnionym tempie płyniemy bokiem przez kolejne zakręty tego wyścigu podśpiewując sobie pod nosem "Co z nami będzie, gdy spotkamy się na zakręcie! Co z nami będzie!?". W tak magicznych okolicznościach natury mijamy mete i okazuje się, że Mikołaj nie obiecał dżinsów swojemu rumakowi i dlatego ten strzelił mu focha i przyjechał drugi. A to znaczy, że pierwszy przyjechałem Ja! Drugi raz! A to znaczy, że......... JESTEM TRZECI! Weeeeeee! Kurna, tylko skąd ja wezmę teraz kasę na dżinsy?

No nic, dzięki wszystkim za super atmosferę i ściganie! Chłopakom w wozie transmisyjnym (swoją drogą pierwszy raz w życiu widziałem, żeby samochód miał kominek opalany ziołem) za super komentowanie tego eventu! Widzimy się po nowym roku i z tęsknotą będę na ten nowy rok oczekiwał!

A teraz całej simracingowej społeczności chciałbym serdecznie życzyć Wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz Szczęśliwego Nowego Roku!
19/12/2016 - 16:42
brato
Tomasz Grobelny
Administrator
Posts: 409
Registration: 22/04/2013 - 12:59
Za opis w Twoim wykonaniu wczorajszych zmagań masz zapewnioną jedną darmową wizytę u naszego wielebnego Alfika, w trakcie wizyty krótkie błogosławieństwo wspomnianego wielebnego i symultaniczne leczenie prądem przesyłanym na kanałach ts-a

aaaa i dobra rada , cokolwiek bierzesz to spróbuj brać połowę

no musiałem po prostu musiałem , dzięki za tak barwny opis
19/12/2016 - 17:34
rex
Tomasz Sobanski
User
Posts: 36
Registration: 10/12/2015 - 21:41
też dziękuję za możliwość pobawienia się tymi "sprzętami". Co prawda dane mi było tylko 2 wyścigi pojechać, ale i tak było zacnie. Gratasy za organizację i ogólny wydźwięk imprezy:)
No i graty dla bezdyskusyjnego zwycięzcy i podiumowiczów, toć to wsio Mate'y;-)
19/12/2016 - 20:45
Alfik
Robert Rys
Administrator
Posts: 434
Registration: 06/02/2013 - 21:04
Danonak, tak jak wspomnial Brat Brato, wizyte masz zapewniona. Przyslowiowe leczenie tez, przyslowiowe to dla tego ze nie mam jeszcze specyfiku na to, ale postaram sie cos w mych ksiegach znalesc i zaradzimy. Co do terapi pradowo wszczasowej jest gwarantowana w pakiecie. Rezerwacje Hotelowa w pomieszczeniach gospodarczych tez w pakiecie, wez kanapki i termos z cieplym piciem bo tegonie ma w pakiecie. Poza tym wszelkie inne atrakcje sa pokryte. Brat Brato pokryl juz koszta.

Ps: Napisz pocichu co jarales i gdzie to mozna dostac, bo po siwej nie mialem czegos takiego ;)

Alfik/Wielebny

19/12/2016 - 21:51
Pawel Lewandowski
Pawel Lewandowski
User
Posts: 406
Registration: 22/09/2016 - 14:41
Ja w planach startu nie mialem, ale skoro juz na serwie mialem byc do obslugi to czemu nie. Grupa mi sie trafila i tylko z niej wyszedlem bo czego innego sie nie spodziwealem. Moze i dobrze bo do roboty musialem grzac na 6:00 wiec pobudka o 5:00. Wiadomo poranny rytual kawy musial byc zachowany.
Zabawa przednia jak zawsze choc bo zgloszeniu MrKubola mowilem by odrazu dac mu puchar i zabrac zabawki ;). A tak szczeze to poprzedni rok pokazal ze nie mozna byc niczego pewnym bo los potrafi byc przekorny. W tym roku zwycieca mial i szczescie i umiejetnosci.
Zaluje ze nie bylem w stanie ogladac zmagan do konca, ale nadrobilem zaleglosci i obejrzalem transmisje.
Coz zlamilem ale niczego sie innego nie spodziewalem, mam inne rzeczy obecnie na glowie a i nawet moj start w sezonie zaczyna byc pod wielkim znakiem zapytania.
Gratki dla organizatorow eventu i oczywiscie wszystkich uczestnikow.
Mowi sie ze takie zawody wylaniaja prawdziwych mistrzow, ale czy jednak? Na to mysle odpowie nastepny sezon gdzie obawiam sie "Florki"* zgarna wszystko.

*"Florki"- zespol R4Flo